Szwedzki kanon kultury – projekt nacjonalistyczny, czy
uniwersalistyczny? Zmieni wszystko, czy zostanie w ciągu kilku
tygodni zapomniany? Dlaczego poza książkami i innymi dziełami
kultury są w nim także prawa i wynalazki oraz szwedzka zasada
jawności? Dlaczego jego powstaniu sprzeciwiała się sama
Akademia Szwedzka?! I czy to nie dziwne, że pracowano nad nim przez
trzy lata, kosztował 8 milionów koron, a w formie papierowej wydano
kanonu 5000 sztuk (w kraju liczącym sobie 10 milionów ludzi to
jednak mało).
Jak doszło do tego, że w projekcie wspieranym mocno przez
nacjonalistycznych i konserwatywnych Szwedzkich Demokratów jest
dużo dzieł kobiet, a wśród najważniejszych szwedzkich wynalazków
wylicza się urlop ojcowski? Czy to dlatego, że na czele komisji
stał profesor Lars Trägårdh, który w młodości wypalił mnóstwo
trawy, jest liberalnym wolnomyślicielem, wykładał przez lata na
amerykańskich uniwersytetach i mówi się o nim, że próba narzucenia
mu jakiegoś sposobu myślenia to jak tresowania kota?
Dlaczego kanon kultury jednocześnie mi się podoba i mnie nudzi? Czy
mój zachwyt budzi tylko obecność w kanonie dzieł malarki Hilmy af
Klint (o której wystawie w Polsce marzę)? I czy sceptycyzm,
który automatycznie czuję, ma związek z nadmiarem lektur
obowiązkowych w Polsce? A może nawet nie nadmiarem lektur tylko z
narzucaniem ich interpretacji („Słowacki wielkim poetą był”) i
polskimi hierarchiami.
Z drugiej strony mam też problem z tym, że szwedzka polityczka,
zwolenniczka kanonu, nie zna książek Selmy Lagerlöf a szwedzka
minister kultury jest przekonana, że reżyser Ruben Östlund to
pisarz. Fakt jest faktem, wielu Szwedom brak dziś erudycji i
ogólnej wiedzy humanistycznej.
Gdzie jest jakiś złoty środek w tym wszystkim? A może kanony
kultury istnieją po to, by się przeciw nim buntować? Czy, jak
twierdzi Lars Trägårdh: to okna, które mają nam wskazać kierunek
dalszych poszukiwań.
A poza tym: czego w kultuirze wellness obawia się autorka
„Ewengelii wellnessu” Rina Raphael? Czy kiedy opisuje to zjawisko
zdarza jej się coś uprościć? A może to jest książka o komercyjnej
stronie koncepcji wellness i o tym, że kapitalizm monetyzuje i
upraszcza wszystko? Co jest jeszcze w tej książce ważnego? Dodam,
że rozmawialiśmy o niej na pierwszym spotkaniu Klubu Książki Morza
możliwości i była to fascynująca dyskusja. Takich spotkań i rozmów
będzie duuużo więcej, a jeśli chcesz móc brać w nich udział, zostań
patronem podcastu!
Podcast Morze możliwości możesz wesprzeć na
Patronite:
(podcast będzie istniał tylko dzięki Słuchaczom)
----------
Montaż podcastu: Alicja Siarkiewicz
Morze możliwości – podcast Katarzyny Tubylewicz
️ Możesz wesprzeć ten podcast na
Patronite: https://patronite.pl/katarzynatubylewicz
Możesz mnie też znaleźć tu:
Fb: https://www.facebook.com/KatarzynaTubylewiczofficial
Instagram: https://www.instagram.com/katarzyna_tubylewicz/
www.katarzynatubylewicz.pl
️ Montaż podcastu: Alicja Siarkiewicz
Kommentare (0)
Melde dich an, um einen Kommentar zu schreiben.