Dlaczego tak bardzo interesują nas dziś prawdziwe historie? W
Szwecji wybuchł właśnie związany z tym skandal wywołany przez
książkę Davida Lagercrantza o jego ojcu. Czy Lagercrantz zrozumiał
istotę naszych współczesnych obsesji i dlatego nieustannie
wywołuje zainteresowanie swoją prywatnością? (Jeśli nie
opowiada o własnej depresji lub anoreksji córki to przychodzi czas
na zdrady ojca?) Czy to jednak głębsza historia?
Co takiego sprawia, że kiedy słucham kolejnej rozmowy z socjologiem
Tomaszem Szlendakiem o współczesnych problemach z miłością i o
samotności mężczyzn, to dziennikarce nie wystarczy synteza dokonana
przez socjologa, jego badania, ani jego książka. Oczekuje, że
socjolog opowie o sobie, dokona metaforycznego rozebrania się. Czy
czuje się samotny? Jak u niego z miłością?
Czy to wpływ kultury celebryckiej? A jeśli tak, a ja sama
naprawdę się celebrytami nie interesuję (i nigdy nie
zrozumiem, co sprawia, że ludzie tak fascynują się postaciami typy
Małgorzata Rozenek) to dlaczego tak chętnie czytam dobrą autofikcję
pisaną przez mądre kobiety? Teraz , już drugi raz świetne„Ślimaki i
śnieg” Agnety Pleijel.
Z jakimi ryzykami wiąże się kultura grzebiąca w prywatnych
biografiach i dążąca do przedstawiania tego, co naprawdę się
wydarzyło? Przykłady takich świetnych seriali jak „Ołowiane dzieci”
i „Love Story” pokazują, że fikcjonalizacja części faktów, której
nie da się przecież uniknąć, prowadzi do fali krytyki, a czasem
spraw sądowych i zranienia wielu osób.
O tym temacie także opowiada książka Grażyny Plebanek „POLA. Ukryte
życie Apolonii Machczyńskiej-Świątek” Pola to babcia autorki,
której Plebanek nigdy nie poznała, a jednocześnie
część narodowego mitu: ciężarna matka trójki dzieci
rozstrzelana przez nazistów za ukrywanie Żydów, opisana w reportażu
Hanny Krall. Jej historia została też przeniesiona na deski teatru
przez Krzysztofa Warlikowskiego. Tak naprawdę bardzo niewiele o
niej wiadomo, ale w reporterskiej książce Krall zostaje rzucone
oskarżenie pod adresem ojca Apolonii . Degraduje go jako człowieka
i rzuca cień na życie kolejnych pokoleń, a przecież jest tylko
domysłem amerykańskiego historyka, na które brak potwierdzeń.
Z drugiej strony Mariusz Szczygieł w książce „Fakty
muszą zatańczyć” świetnie pisze o tym, że nawet w reportażu nie
istnieje coś takiego jak absolutna, w pełni obiektywna prawda.
Tylko czy czytelnicy o tym pamiętają?A może to właśnie rosnąca
świadomość tego, że kłamie nawet nasza własna pamięć, nie
wspominając już o przekrętach w pamięci rodzinnej oraz zbiorowej,
oraz o tym, jak nieprawdziwa jest rzeczywistość serwowana nam przez
media społecznościowe, powoduje ten dziki głód prawdziwości?
Czy to dlatego nawet ja, która zasadniczo nie rozumiem fenomenu
popularności gatunku true crime zafascynowałam się serialem „Miłość
i śmierć”, która opowiada o prawdziwej zbrodni?
Morze możliwości – podcast Katarzyny Tubylewicz
️ Możesz wesprzeć ten podcast na
Patronite: https://patronite.pl/katarzynatubylewicz
Możesz mnie też znaleźć tu:
Fb: https://www.facebook.com/KatarzynaTubylewiczofficial
Instagram: https://www.instagram.com/katarzyna_tubylewicz/
www.katarzynatubylewicz.pl
️ Montaż podcastu: Alicja Siarkiewicz
Kommentare (0)
Melde dich an, um einen Kommentar zu schreiben.