„Nasza cielesność wysunięta poza siebie, przelewająca się,
przeistoczona w ducha pozwala nam przez mgnienie przemiany
rozpoznać się we wnętrzu istnienia. Czy nie jest to czasem cel
miłości?– tak pisała o seksie (tak, tak) filozofka Jolanta
Brach-Czaina.
”Pornografia to dominujący produkt kulturowy naszych czasów –
czynnik, który bardziej niż cokolwiek innego ukształtował nasze
podejście do seksu, a tym samym nasze podejście do siebie nawzajem”
pisze Sophie Gilbert w książce „Girl on Girl. Jak popkultura
zwróciła kobiety przeciw sobie”. Nie chodzi tu o to, kto i ile
czasu poświęca oglądaniu porno w internecie (o tym mogą opowiadać
seksuolodzy), ale o nie do końca uświadomione zdeformowanie masowej
wyobraźni, o wprowadzenie uprzedmiotowienia oraz kategorii
dominacji i podporządkowania w obrazy erotyki dostarczane nam także
przez pop kulturę, o zawłaszczenie marzeń i o zatruwanie
pogardą do kobiet.Jeśli dorzucimy do tego wszechobecny
konsumpcjonizm i kapitalistyczne podejście do ciała jako towaru,
zaczynamy rozumieć, dlaczego kobiety pomimo tak wielu już lat
feminizmu nadal żyją w przekonaniu, że to ich wygląd jest sprawą
najwyższej wagi.
Skoro podstawową władzą, którą może mieć kobieta bycie seksowną, to
brak seksownego ciała jest utratą szans na popularność, miłość,
karierę i możliwość zaakceptowania samej siebie. W książce Gilbert
śledzimy jak ten typ narracji nasila się w latach ’90 zeszłego
wieku, jak młode dziewczyny są edukowane przez zespoły takie jak
„Spice Girls” i filmy w rodzaju „American Beauty”, czy „American
Pie”, że bycie wolną to nie zdolność do samodzielnych wyborów, a w
życiu intymnym do przyjemności, ale do… podobania się, do byciu
seksy i do kupowania ciuchów. Radosny konsumpcjonizm przede
wszystkim! . Jednocześnie od lat rośnie okrucieństwo względem
podziwianych, ale też wyszydzanych celebrytek – czy to też ważne?
A jeśli tak, to dlaczego? I czy da się uciec z pułapki, w
której nadal przecież tkwimy (w Polsce bardzo mocno).
Czy kobiety mogą być wyzwolone naprawdę , a nie tylko w wymiarze
realizowania męskich fantazji? Czy można w pełni zaufać
holistyczno-tantryczno-taoistycznym poszukiwaniom współczesnych
„czarownic ciała”? A może tam też czai się widmo komercji, która
już kiedyś zepsuło prawdziwe dążenie do wyzwolenia, którego było
sporo w robionej przez kobiety muzyce przed erą Spice Girls? W
mojej książce „Szwedzka sztuka kochania. O miłości i seksie na
Północy” jeden z bohaterów, Marcus mówi coś, co w kontekście
książki Gilbert wydaje się ważne. Co to takiego? Posłuchajcie w
podcaście.
Morze możliwości – podcast Katarzyny Tubylewicz
️ Możesz wesprzeć ten podcast na
Patronite: https://patronite.pl/katarzynatubylewicz
Możesz mnie też znaleźć tu:
Fb: https://www.facebook.com/KatarzynaTubylewiczofficial
Instagram: https://www.instagram.com/katarzyna_tubylewicz/
www.katarzynatubylewicz.pl
️ Montaż podcastu: Alicja Siarkiewicz
Kommentare (0)
Melde dich an, um einen Kommentar zu schreiben.