Brat Marek - pierwszy Polak we wspólnocie z Taizé, od kilku lat zajmuje się przyjmowaniem migrantów i uchodźców, chce żyć Ewangelią
vor 4 Jahren
Kiedy nagrywaliśmy naszą rozmowę pod koniec sierpnia, byliśmy mocno
zaniepokojeni wieściami, które docierały do nas z
polsko-białoruskiej granicy. Od tego czasu wiele się zmieniło.
Polskie władze wprowadziły stan wyjątkowy, a na granicy giną
ludzie....
Podcast
Podcaster
Oddaję głos ludziom, którzy małymi krokami chcą budować trochę bardziej wrażliwy świat. Szukam odpowiedzi na ważne pytania. Wypatruję światła. Słucham. Zapraszam do przejścia kawałka drogi razem ze mną i z moimi rozmówcami. Z wiarą, że w jej trakcie...
Słuchać, żeby usłyszeć
Du folgst jetzt diesem Podcast.
Beschreibung
vor 4 Jahren
Kiedy nagrywaliśmy naszą rozmowę pod koniec sierpnia, byliśmy mocno
zaniepokojeni wieściami, które docierały do nas z
polsko-białoruskiej granicy. Od tego czasu wiele się zmieniło.
Polskie władze wprowadziły stan wyjątkowy, a na granicy giną
ludzie. Ból zaczął mieszać się z przerażeniem.
Jestem tym wszystkim głęboko wstrząśnięty. Równocześnie wierzę, że
jeśli coś ma się zmienić, to trzeba oddawać głos świadkom miłości,
takim jak brat Marek z Taizé. To człowiek, o którego wrażliwości i
dobrym sercu przekonało się tysiące Polaków, z kilku pokoleń,
którzy go spotkali na swojej drodze. Również ja zawdzięczam mu
bardzo wiele. Spotkanie z nim prawie 20 lat temu ogromnie wpłynęło
na to, jakim dziś jestem człowiekiem i jaką idę drogą.
Od samego początku istnienia wspólnota z Taizé przyjmowała u siebie
i pomagała uchodźcom i wykluczonym. Najpierw ukrywała żydów
uciekających przed nazistami. Później pomagała niemieckim jeńcom, z
którymi mało kto chciał mieć kontakt. W kolejnych latach w wiosce
zamieszkali ludzie uciekający z Wietnamu, Laosu, Bośni i Rwandy. W
ostatnich latach wspólnota zaopiekowała się uchodźcami z Syrii,
Iraku, Afganistanu, Erytrei, południowego Sudanu i jezydzkimi
wdowami. Dziś bracia znowu przygotowują się do przyjęcia
kilkudziesięciu uchodźców z Afganistanu.
Od kilku lat odpowiedzialnym za goszczenie w Taizé uchodźców jest
brat Marek. W podcaście dzieli się swoimi doświadczeniami, opowiada
o tym, jak wpłynęły one na jego wiarę i myślenie. Mówi o
konkretnym, wypróbowanym wielokrotnie modelu przyjmowania uchodźców
i migrantów przez małe lokalne społeczności. Opowiada o tym, jak w
nowej rzeczywistości odnajdują się muzułmanie przyjęci przez
chrześcijańską wspólnotę. I wstrząsającą historię Aliego, chłopaka,
który uciekł z niewoli, od prześladowań i tortur, i znalazł
bezpieczne schronienie w Taizé.
W pewnym momencie pytam go o to, dlaczego przy tak wielu różnych
wyzwaniach i zaangażowaniach ich wspólnota jeszcze otwiera się na
przyjęcie uchodźców. Brat Marek bez chwili zawahania, spokojnym i
ciepłym głosem odpowiada: "Bo my tu próbujemy żyć Ewangelią".
Zapraszam Was, do wysłuchania naszej rozmowy. I wyjątkowo mocno
proszę Was o jej udostępnianie.
zaniepokojeni wieściami, które docierały do nas z
polsko-białoruskiej granicy. Od tego czasu wiele się zmieniło.
Polskie władze wprowadziły stan wyjątkowy, a na granicy giną
ludzie. Ból zaczął mieszać się z przerażeniem.
Jestem tym wszystkim głęboko wstrząśnięty. Równocześnie wierzę, że
jeśli coś ma się zmienić, to trzeba oddawać głos świadkom miłości,
takim jak brat Marek z Taizé. To człowiek, o którego wrażliwości i
dobrym sercu przekonało się tysiące Polaków, z kilku pokoleń,
którzy go spotkali na swojej drodze. Również ja zawdzięczam mu
bardzo wiele. Spotkanie z nim prawie 20 lat temu ogromnie wpłynęło
na to, jakim dziś jestem człowiekiem i jaką idę drogą.
Od samego początku istnienia wspólnota z Taizé przyjmowała u siebie
i pomagała uchodźcom i wykluczonym. Najpierw ukrywała żydów
uciekających przed nazistami. Później pomagała niemieckim jeńcom, z
którymi mało kto chciał mieć kontakt. W kolejnych latach w wiosce
zamieszkali ludzie uciekający z Wietnamu, Laosu, Bośni i Rwandy. W
ostatnich latach wspólnota zaopiekowała się uchodźcami z Syrii,
Iraku, Afganistanu, Erytrei, południowego Sudanu i jezydzkimi
wdowami. Dziś bracia znowu przygotowują się do przyjęcia
kilkudziesięciu uchodźców z Afganistanu.
Od kilku lat odpowiedzialnym za goszczenie w Taizé uchodźców jest
brat Marek. W podcaście dzieli się swoimi doświadczeniami, opowiada
o tym, jak wpłynęły one na jego wiarę i myślenie. Mówi o
konkretnym, wypróbowanym wielokrotnie modelu przyjmowania uchodźców
i migrantów przez małe lokalne społeczności. Opowiada o tym, jak w
nowej rzeczywistości odnajdują się muzułmanie przyjęci przez
chrześcijańską wspólnotę. I wstrząsającą historię Aliego, chłopaka,
który uciekł z niewoli, od prześladowań i tortur, i znalazł
bezpieczne schronienie w Taizé.
W pewnym momencie pytam go o to, dlaczego przy tak wielu różnych
wyzwaniach i zaangażowaniach ich wspólnota jeszcze otwiera się na
przyjęcie uchodźców. Brat Marek bez chwili zawahania, spokojnym i
ciepłym głosem odpowiada: "Bo my tu próbujemy żyć Ewangelią".
Zapraszam Was, do wysłuchania naszej rozmowy. I wyjątkowo mocno
proszę Was o jej udostępnianie.
Weitere Episoden
Artur Kapturkiewicz - jest osobą transpłciową i mówi wprost: Kościół swoim nauczaniem krzywdzi ludzi
1 Stunde 38 Minuten
vor 5 Monaten
2 Stunden 12 Minuten
vor 8 Monaten
1 Stunde 56 Minuten
vor 10 Monaten
Kommentare (0)
Melde Dich an, um einen Kommentar zu schreiben.